Zachowek — komu przysługuje i ile wynosi
Rodzic przepisał cały majątek jednemu z dzieci albo osobie spoza rodziny? Prawo nie zostawia najbliższych z niczym — służy im zachowek. Wyjaśniam, jak działa, bo wokół niego narosło więcej mitów niż wokół jakiejkolwiek innej instytucji prawa spadkowego.
Czym jest zachowek
Zachowek to roszczenie o zapłatę określonej sumy pieniędzy — nie o wydanie domu, działki czy udziału w nich. Przysługuje najbliższym zmarłego, którzy zostali pominięci w testamencie albo dostali mniej, niż gwarantuje im ustawa. Chroni rodzinę przed całkowitym wydziedziczeniem „jednym podpisem".
Komu przysługuje
Zstępnym (dzieciom, wnukom), małżonkowi oraz rodzicom spadkodawcy — ale tylko wtedy, gdy w danej sytuacji dziedziczyliby z ustawy. Rodzeństwo zachowku nie ma nigdy. Nie ma go też małżonek po rozwodzie ani osoba uznana za niegodną dziedziczenia lub skutecznie wydziedziczona w testamencie — choć wydziedziczenie można podważać, a zachowek wydziedziczonego może przypaść jego dzieciom.
Ile wynosi
Połowa wartości udziału, który przypadłby Ci przy dziedziczeniu ustawowym — a jeśli jesteś małoletni albo trwale niezdolny do pracy: dwie trzecie. Przykład: zmarły zostawił żonę i dwoje dzieci, cały majątek wart 600 tys. zł przepisał testamentem na jedno dziecko. Udział ustawowy każdego z trojga to 1/3 (200 tys.), więc zachowek pominiętego dziecka to co do zasady 100 tys. zł.
Kluczowy szczegół: darowizny się liczą
Zachowek liczy się nie tylko od tego, co zostało w chwili śmierci. Do podstawy dolicza się darowizny — te na rzecz spadkobierców i uprawnionych do zachowku bez ograniczenia w czasie, a na rzecz innych osób z ostatnich 10 lat. To dlatego „za życia wszystko rozdał, nic nie zostało" najczęściej nie zamyka tematu, tylko go otwiera: o zapłatę zachowku można pozwać także obdarowanego.
Ile masz czasu
Pięć lat — liczone co do zasady od ogłoszenia testamentu, a przy roszczeniach wobec obdarowanych od otwarcia spadku. Po tym terminie roszczenie się przedawnia i dobra sprawa potrafi umrzeć wyłącznie przez kalendarz.
Jak to wygląda w praktyce
Zaczynam od policzenia, ile zachowek jest naprawdę wart — to wymaga ustalenia składu majątku i historii darowizn, czasem z pomocą sądu. Potem wezwanie do zapłaty i próba ugody: znaczna część spraw kończy się porozumieniem, bo druga strona po zobaczeniu wyliczeń wie, co orzekłby sąd. Gdy ugody nie ma — pozew. Bronię też drugiej strony: spadkobierców, od których żąda się zawyżonych kwot, bo zachowek można miarkować, a wyliczenia przeciwnika często nie wytrzymują konfrontacji z dowodami.
Testament Cię pominął albo ktoś żąda od Ciebie zachowku? Zadzwoń: 601 220 609 — policzymy, zanim zaczniesz walczyć.